W poprzednim artykule dotyczącym kuchni pięciu przemian obiecałam Ci
informacje na temat produktów, które są odpowiednie do zachowania dobrego
samopoczucia (i wyglądu). Jako, że jestem "na gorąco" po kolejnej lekturze dotyczącej tematu- dotrzymuję słowa.
Dla przypomnienia: kuchnia pięciu przemian to pięć elementów i przyporządkowanych
im smaków tworzących całość. I tak
elementowi Ziemi przyporządkowany jest smak słodki, elementowi Metalu –ostry,
elementowi Wody-słony, elementowi Drzewa –kwaśny, a elementowi Ognia – gorzki.
Aby potrawa miała właściwą energię musi zawierać w sobie elementy/smaki dodane
w opisanej kolejności, przy czym można zaczynać od każdego smaku. Naprawdę
ciężko będzie mi opisać wszystkie pokarmy czy surowce, które składają się na odżywianie
zgodnie z ta metodą, ale postaram się opisać najważniejsze zasady.
Po pierwsze, co mnie najbardziej
zadziwia; kuchnia według pięciu przemian wskazuje, ze surowizna nam szkodzi,
czyli surówki, sałatki, soki, surowe
warzywa i owoce a nawet orzechy. Jest to dla mnie o tyle niezrozumiale, gdyż od
małego, praktycznie każdy człowiek jest wychowywany w duchu, ze surowe ma
więcej witamin i jest po prostu zdrowe. Poza tym naprawdę kocham polskie jabłka
o każdej porze dnia i nocy. A tu taka
ciekawostka. Oczywiści autorzy nie zabraniają kategorycznie spożywania powyższych
produktów (dopuszczają ich spożycie w sezonie), wskazują jednak, ze wychładzają
one organizm i nadmiernie obciążają żołądek i śledzionę. Do wychładzających pokarmów
zalicza się również herbatę zieloną oraz ryby…
Po drugie moje ukochane „kwasidła”
również są niewskazane. Spotkałam się nawet z poglądem, ze rola witaminy C we
wzmacnianiu odporności jest przeceniona.
I jak to się ma do tradycyjnego soku z
kiszonej kapusty?! Do pokarmów kwaśnych zalicza się nie tylko kiszonki, ale również
pomidory, pszenicę i jej przetwory, czyli chleb, bułki i słodkości, kurczaka,
kwaśne owoce, jogurt i twaróg. Hmm. Zwłaszcza z twarogiem mam dylemat, bo
niedawno zetknęłam się z ciekawą dietą dr Budwig, o której niedługo napiszę.
Po trzecie: dla przeciętnego Polaka odpowiednie są pokarmy poddane obróbce termicznej…
Czyli ciepłe danie na śniadanie, obiad i kolację- tu oczywiści przesadzam. I na pewno niektórzy znacząco "pukną się w czoło", bo ma
się to nijak do naszych ukochanych kanapek, ale muszę szczerze powiedzieć, że
od kiedy jem ciepłe śniadania czuję się zdecydowanie lepiej. I naprawdę nie
zabiera mi to wiele czasu. Kuchnia pięciu przemian nie jest kuchnią
wegetariańską (zdecydowanie można ją jednak na wegetariańską zmodyfikować). Z
mięs poleca się wołowinę (słodki), indyka(ostry) i dla maksymalnego rozgrzania
baraninę (gorzki). Do tego kasze
(gryczana-gorzki, jaglana-słodki, ryż- ostry, fasola-słony) i ziemniaki oraz cieple
zupy, desery i przetwory warzywne i owocowe. Wszystko po to, żeby rozgrzewało i
dawało maksimum energii do działania i świetnego samopoczucia.
Na koniec mała ściągawka z
przypraw: kwaśne – melisa, bazylia; gorzkie-tymianek, majeranek; słodkie: cynamon,
kminek, koper włoski, ostry-pieprz, curry, imbir, oregano; słony- sól (a
jakże!)
Generalnie mój świat żywieniowy wraz z
rozwojem wiedzy z zakresu kuchni pięciu przemian stanął na głowie. Okazuje się
bowiem, że wszystko co lubię mi szkodzi, pomimo faktu, ze nie jest to
restrykcyjnie ograniczający sposób odżywiania, a wręcz przeciwnie (im więcej
czytam na ten temat tym więcej widzę możliwości i różnorodności zastosowań).
Postanowiłam więc znaleźć w tym wszystkim racjonalny sposób, czyli obserwuję
mój organizm i zderzam teorię z praktyką. I choć nadal mam trudności z
przygotowywaniem potraw według pięciu smaków, jest już coraz lepiej. I to co
mnie najbardziej cieszy, modyfikacje nie były trudne, a potrawy gotuję
praktycznie z tych samych składników tylko dodaję składniki w określony sposób.
I żeby nie było, nadal często się zapominam…Jeśli zainteresowałam Cię tematem zachęcam do lektury fachowych książek,
a jeśli już tej kuchni próbujesz lub próbowałaś/eś chętnie przeczytam o Twoich doświadczeniach i
obserwacjach np. w komentarzu pod artykułem.